Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 czerwca 2016

Ogromne denko z kwietnia i z maja! :*

Ogromne denko z kwietnia i z maja! :*
Hej kochane :* Dzisiaj przychodzę do Was z denkiem za miesiąc kwiecień i maj Trochę mi się tego nazbierało, nawet nie wiedziałam, że jestem w stanie tyle zużyć. 

P.S. Wczoraj nie dodałam posta, bo miałam lekkie zawirowania z dentystą. Nie ma to jak przez czyjś błąd stracić czas i pieniążki... Na szczęście kolejną wizytę mam w sobotę i wierzę, że będzie dobrze :) Sobota szykuje się baaardzo pracowita, trzymajcie kciuasy! :)



Jeżeli chodzi o włosowe sprawy to w ciągu tych dwóch miesięcy udało mi się zużyć dwie odżywki, maskę, suchy szampon, a mój ukochany wyzerował szampon z Head&Shoulders, swoją drogą jego ulubiony. 
Odżywki były bardzo okej, ale ani Ziaja ani Naturia z Joanny nie zostawiały efektu WOW. Po prostu lekko nawilżały włosy i tyle. Naturia po zastosowaniu na włosy spływała, była niewydajna, ogólnie nie przypadła mi do gustu. Maska z Pilomaxu to cudeńko, nakładasz na 3-4 minuty i po tym czasie masz piękne, nie puszące się włoski. Gęsta, wydajna maska, warta swojej ceny. Polecam!
Suchy szampon od Syoss kupiłam na promocji za bodajże 10zł i polecała mi go moja przyjaciółka Ania (pozdrawiam serdecznie!). Faktycznie, był świetny, Kilka psików i fryzura nabierała objętości i wyglądała tak, że dało się w wyjść w niej do ludzi. Dobry kosmetyk, za dobrą cenę. 



Tutaj mam kolejny włosowy kosmetyk, czyli jedwab Green Pharmacy. Lubiłam go, fajnie dyscyplinował włosy i ich nie przetłuszczał. Teraz mam zamiennik w postaci olejku z Dove. 
Czystą skórę Garniera wyzerował mój partner, nawet chwalił, ale ja zauważyłam, że trochę podrażniał i wysuszał mu buzię. To wina alkoholu w składzie. Zmywacz z Isany to już stały bywalec denek, ma już swoje następcę, jest nieoceniony. Peelingo- pomadka z Sylveco była moim bubelkiem. Okropnie wysuszała mi usta i je podrażniała. Nigdy więcej.



Żel Le Petit Marsellais miał piękny, orzeźwiający zapach, ale szybko się skończył :( Trochę szkoda, bo świetnie mył i nie wysuszał skóry. Perełki do kąpieli ze Stare Mydlarni dodawałam do kąpieli i szczerze? Rozpuszczały się i nic... Nie polecam. Z Tołpy zużyłam peeling z olejkami i żel do mycia ciała. Oba fajne, warte swojej ceny kosmetyki. Nie podrażniły skóry, przyzwoicie ją pielęgnowały. Tylko peeling ciut mały, a szkoda ;p Różany peeling z Dr. Organic zużywałam bardzo długo. Miał doskonały skład i zapach, gęstą konsystencję.  


Mydło do rąk z Isany dobrze się spisywało, choć pod koniec ostry zapach karmelu zaczął mnie irytować. Leg Shine  z Sally Hansen to mój must have wakacyjny, nóżki wyglądają po nim bosko, jak z reklamy, Teraz mam fajny zamiennik z Dove, pokażę Wam go w recenzji. Chusteczki z BeBeauty to także mój klasyk i must have, a kremik Nivea w postaci minii świetnie nadaje się do torebki i podróżnej kosmetyczki. 


Tu maseczki + próbki:




+ wyrzutki :)


poniedziałek, 7 grudnia 2015

Recenzja: Gunpowder + English Breakfast - pyszności od Lipton :*

Recenzja: Gunpowder + English Breakfast - pyszności od Lipton :*
Hej kochane :* Dzisiaj mam dla Was recenzje pysznych herbat od firmy Lipton. Jak już pewnie wiecie, uwielbiam pić herbatę, nie tylko w zimę :D Zwykła, zielona, czarna, porzeczkowa, czy tez inna, muszę wszystkie je wypróbować. Obecnie moimi ulubionymi są: sypana pomarańczowa z Bio Active, Kardamonowa z Biedronki i te, które zaraz Wam zaprezentuje.

Hebatki dostałam w uroczej papierowej torebce z napisem Lipton. W środku znalazłam 2 opakowania: Gunpowder oraz English Breakfast. Mój Narzeczony od razu poprosił o Gunpowder, a ja zrobiłam sobie angielską :)

Zaczniemy od herbatki Gunpowder. Parzyłam ją ok. 5-6 minut, ciut dłużej, ale mój Ukochany woli mocniej zaparzoną. Po zaparzeniu była zielona, lekko przjrzysta. No w końcu to zielona herbata! Była bardzo smaczna, nie gorzka, ale taka lekka. Otulała swoim smakiem i smakowała zarówno z cukrem, jak i bez. Klasyczna zielona erbata, ale ma w sobie to coś, że mój facet nie wyobraża sobie bez niej najprosteszego posiłku :) Dobraliśmy się, obydwoje fani herbaty :D Pasuje do obiadów, kolacji, śniadań, a nic tak nie zbliża, jak wspólne picie ciepłego naparu.

Drugą herbata jest English Breakfast, tę parzyłam zaledwie 3 minutki, ja jestem wielbicielką słabych herbat, z odrobinką cukru. Angielska herbata to prosta, czarna herbata. Mimo, że obie herbaty są zwykłe, to mają w sobie to coś, dzięki czemu cały czas chcesz je pić, ale nie pijesz, bo oszczędzasz na czarną godzinę, kiedy to herbata uratuje Ci życie bądź zdrowie psychiczne :) Herbata po ciężkim dniu w pracy, z ciasteczkami to coś, co lubię najbardziej.



 
Dziękuję Wam, za przeczytanie mojej opinii i zachęcam do spróbowania innych smaków z tej serii :)

Jeżeli macie do mnie jakieś pytania, zapraszam na ASK :*

http://ask.fm/misscosmo15





piątek, 24 kwietnia 2015

Recenzje: Krem do rąk i Balsam relaksujący Akuna

Recenzje: Krem do rąk i Balsam relaksujący Akuna
Hej :* Dzisiaj pokażę Wam kolejne kosmetyki ze Smartbox'u Akuny. Smartbox to taki zestaw mini produktów, które idealnie nadają się na mniejsze i większe podróże. Teraz przyszła kolej na balsam relaksujący i krem do rąk. Mam nadzieję, że z przyjemnością przeczytacie recenzje :)


Balsam relaksujący Akuna- Balsam to dla mnie prawdziwy niewypał, najgorszy kosetyk ze Smartboxu. Po pierwsze jego zapach nie relaksował, był okropny. Mocno duszący, koszmar! Konsystencja była bardzo rzadka, trzeba wylać mnóstwo produktu, aby porządnie się wysmarować. Mało wydajny, zostawiał lepki filtr, zapychał skórę. Okropieństwo :/ 

Balsam do rąk Akuna- Bardzo fajny, przyjemny balsam. Lekka konsystencja, znośny zapach :) Balsam szybko się wchłaniał, nie zostawiał żadnego filmu. Po zastosowaniu dłonie były bardzo miękkie, delikatne i nawilżone. Na długo! :) Nie wiem, co więcej mogłabym o nim napisać, bo krem jak krem, krzywdy nie zrobił, ale dobrze nawilżył :)





czwartek, 23 kwietnia 2015

Recenzje: Szampon +Odżywka Akuna

Recenzje: Szampon +Odżywka Akuna
Hej :* Dzisiaj mam dla Was mini recenzje szamponu i odzywki Akuna z zestawu Smartbox. Wszystkie kosmetyki tej firmy możecie znaleźć <TUTAJ> :)


Szampon przeciwłupieżowy Akuna- Szampon używam raz w tygodniu, profilaktycznie. Często w okresie jesienno-zimowym, czyli wtedy kiedy trzeba nosić czapkę, dostaję małego wysypu na głowie. nie lubię tego i zapobiegam, używając raz na tydzień szamponu oczyszczająco-przeciwłupieżowego. Ten od Akuny był bardzo fajny, bo ładnie się pienił, nie miał zbyt gęstej konsystencji. Łatwo się go nakładało i przyjemnie zmywało. Dobrze oczyszczał skórę głowy,ale nie wysuszał jej nadmiernie. Stosowałam akurat , gdy miałam małą "wysypkę" i skutecznie ją zatrzymał. Jedyne co mi sie w nim nie podobało, to ziołowy zapach.

Odżywka Akuna- Odżywka ma gęstą konsystencję, która nie spływa z włosów i ładny, mlecznobiały kolor. Była dość przeciętna. średnio nawilżała, włosy nie były bardzo miękkie, ale łatwo się rozczesywały. Nie zrobiła z nimi nic specjalnego, ale tak jak reszta produktów ze Smartboxu, miała okropny, ziołowy zapach, którego niestety nie trawię :/ 






piątek, 27 marca 2015

Próbki i dodatki Akuna

Próbki i dodatki Akuna
Hej kochane :* Dzisiaj mam dla Was mini recenzję próbek i "nie kosmetyków od firmy Akuna :D 
Zapraszam :*



Bio Tonik do demakijażu- dostałam dwie małe  buteleczki i na ich podstawie powiem, że niestety płyn jest bardzo słaby. Na jeden pełny makijaż zużyłam 3/4 buteleczki. Płyn ma wielki problem z domyciem tuszu i eyelinera. Rozmazuje wszystko, podrażnia, trzeba się porządnie namęczyć, żeby w ogóle coś zmyć. Płyn pachnie ziółkowo, bardzo specyficznie. Jest masakrycznie niewydajny :( Nie kupię go w normalnej cenie

Bio mleczko do ciała- użyłam go 2 razy, bo zrobiłam z niego maseczkę na dłonie. Bardzo dobrze nawilżył i uelastycznił skórę. Skórki były nawilżone, ręce przestały piec i nabrały zdrowego kolorytu. Krem ładnie pachniał. Trochę za wodnista konsystencja :/ 


Odor killer- skutecznie pomaga mi wykurzyć brzydki zapach z torebek oraz ubrań :) Fajny, wydajny i naprawdę go polecam :) Przede wszystkim skuteczny! 

AkuEnergy- nie testowałam i raczej nie będę, bo nie lubię drinków energetycznych :)





wtorek, 17 marca 2015

Recenzje: Maseczki do Ciała Delawell

Recenzje: Maseczki do Ciała Delawell
Hej :* Dzisiaj mam dla Was recenzje dwóch maseczek do ciała od firmy Delawell. Będą to minirecenzje, bo dzisiaj zwyczajnie nie mam czasu, a wiem też, że jak jest więcej niż jedna sztuka recenzowana, to po pewnym czasie zaczyna Was to nudzić :)



"Gold Rich Mask" i "Sensual Fruit Mask" Delawell

Maski można kupić <TUTAJ>  w cenie 35zł za sztukę.

Maska jest w wygodnym słoiczku z plastiku, który trudno uszkodzić. Ma przyjemną, zbitą konsystencję, troszkę jak budyń. Pachnie pięknie, i bardzo długo utrzymuje się na skórze. 
Maskę nakładam na problematyczne strefy mojego ciała, czyli na kolana, łokcie oraz dekolt, które szybko się wysuszają i wyglądają nieestetycznie. Gruba warstwa położona na pół godziny cudnie radzi sobie z matowa i przesuszoną skórą. Maska nawilża ją i sprawia, że znowu staje się miękka. Robi to samo co zwykły balsam, więc po jej zużyciu, pewnie jej nie kupię, bo niestety nie stać mnie na balsamy za 35zł. 



Maska jest w plastikowym słoiczku, dzięki czemu możemy wykorzystać wszystko, do samego końca. Maseczka zaskoczyła mnie swoją konsystencją, a mianowicie jest galaretką! :D Świetnie się ją aplikuje, tylko trzeba uważać na to żeby przypadkiem nie ześlizgnęła się nam z rąk. 
Jest świetna do masażu, bo dobrze relaksuje i odpręża. Nawilża ciało i sprawia, że skóra jest orzeźwiona. Czasem nakładam go na dłonie  i zakładam bawełniane rękawiczki. Działa super! :) 
Szkoda, że taki drogi :/ Maseczka dostała nagrodę Best Beauty Buys 2014 od magazynu In Style 





sobota, 17 stycznia 2015

Moja zimowa pielęgnacja twarzy i ciała :)

Moja zimowa pielęgnacja twarzy i ciała :)
Witajcie :* Ostatnio dodaję same ciuchowe posty, więc pomyślałam, że nie zaszkodzi jak dodam coś kosmetycznego. Powiem tak, uwielbiam zimę! Niestety moja skóra za nią nie przepada. Ciągłe wahania temperatur, przesuszone powietrze, mnóstwo warstw sprawiają, że staje się sucha i pozbawiona blasku. Kiedyś zwyczajnie to ignorowałam, ale od kilku lat, z pomocą różnych kosmetyków umilam jej życie :) A jak w tym roku dbam o skórę? Zobaczycie sami, zapraszam na post :)


Na początku zacznę od całego ciała. Oczywiście wszystko zaczyna się już pod prysznicem, gdzie starannie pilinguję skórę(peelingu nie ma na zdjęciu, bo był "niewyjściowy" :D), z uwzględnieniem łokci i kolan. One potrafią być wybitnie przesuszone i szorstkie. Wybieram peelingi gruboziarniste, uwielbiam porządne zdzieraki. Po zmyciu scrub'a myję się jak zwykle żelem pod prysznic. A po żelu czas na porządne nawilżanie! Jeżeli mam czas, to wcieram najzwyklejsze balsamy, które jednak potrzebują trochę czasu na wchłonięcie. Zwykle wybieram masło do ciała z Pat&Rub o zapachu cytrynowo żurawinowym. Zapach jest orzeźwiający, a masło zbite i gęste. Niestety trochę długo się wchłania, także używam tylko jak mam dni wolne i  nie muszę się spieszyć. Z braku czasu często stawiam na produkty nawilżające pod prysznic. I tu znowu pojawia się produkt ze stajni Pat&Rub, czyli olejek cytrynowy. Wystarczy, że kilka kropel rozetrę w dłoniach i wmasuję w ciało. Po wsmarowaniu szybko spłukuję. Skóra nie ma lepkiego filmu, ale pięknie pachnie i jest nawilżona. Do tego ten orzeźwiający zapach świeżej cytrynki! Na zmianę z olejkiem stosuję krem nawilżający pod prysznic Nivea, używam go tak samo jak kosmetyku Pat&Rub. Jest bardzo wydajny i wspaniale nawilża. 

Do nawilżania wyjątkowo suchych partii(mam AZS, więc trochę ich jest) stosuję balsam Palmer's albo masełko arganowe z The Body Shop. Oba produkty mają mocno zbite konsystencję i świetnie nawilżają skórę. Idealne na łokcie i kolana :)
Do rąk używam kremu z Pat&Rub, z tej samej linii co olejek :) Bardzo go polecam, bo ma świetne opakowanie, z pompką, która dozuje odpowiednią ilość balsamu i jest przy tym higieniczna i praktyczna. A! I gdy dłonie są wyjątkowo przesuszone nakładam trzy pompki na każdą z dłoni i zakładam bawełniane rękawiczki na całą noc :)

Teraz pora na buźkę :) Rano i wieczorem mam taki sam rytuał oczyszczania twarzy. Tyle, że rano nie robię demakijażu :) Tej zimy po umyciu buzi żelem(używam Ziaję albo TBS), smaruję buźkę nawilżającym tonikiem z Ingrid, który ma piękny różowy odcień i bardzo solidnie nawilża! :) Potem nakładam niedawno kupiony krem z Kwiatów Polskich. Krem jest treściwy i idealnie pasuje na mroźne dni :) Na razie jestem w trakcie testów, jak już będę pewna swojej opinii, napiszę Wam recenzję :)  Do ust używam malinowej pomadki Laura Conti. Dzięki niej nie muszę już używać dodatkowych szminek i błyszczyków, bo barwi usta na przyjemny, lekko różany kolor. W dodatku całkiem dobrze nawilża. Jak moje usta są naprawdę bardzo przesuszone, to stosuję niezawodny krem Nivea. Zawsze się sprawdza! :)




środa, 29 października 2014

Zbiór mini recenzji: korektor Wibo i Sensique oraz krem CC Lumene

Zbiór mini recenzji: korektor Wibo i Sensique oraz krem CC Lumene
Hej :) Dzisiaj mam dla Was zbiór mini recenzji, kosmetyków, których często używam, ale jeszcze nie wpadłam na cudowny pomysł napisania o nich recenzj. Tak więc dzisiaj szybko je dla Was zrecenzuję :)

Korektor Wibo
Korektor możemy kupić w Rossmanie w cenie ok. 10zł za paletkę. Jest to korektor dosyć ciężki, nie nadaje się pod oczy, broń boże! Fajnie maskuje zaczerwienione krostki, a dzięki dwóch odcieniom zawsze miksuję go odpowiednio do koloru cery. Jest wydajny i bardzo łatwo dostępny. Gorzej z wytrzymałością, bo po 4-5 godzinach trzeba poprawiać :)






Krem CC Lumene
Jest drogi, bo kosztuje aż 80zł. dostałam go na spotkaniu bloggerek i aktualnie mam go na twarzy. Bardzo łatwa aplikacja, dzięki otwrciu w kształcie flamastra. Kolor jest ciemny, ale rozciera się na twarzy bardzo dobrze. Nie daje efektu maski i dobrze nawilża naszą twarz. Wydajny, bo wystarczą dwie kropelki na całą twarz. Bardzo lekki,wytrzymuje cały dzień, posiada filtr przeciwsłoneczny. nie mam mu nic do zarzucenia, ale nie kupię go, bo nie na moją kieszeń.





Korektor Sensique
 Do kupienia tylko w Drogerii Natura za ok. 7zł. Ciekawy korektor, dla mnie idealny pod oczy. Odcień bardzo jasny, nieciemniejący po kilku godzinach. Dobrze  wtapia się w skórę, ale jest bardzo słabo wydajny, bo jest już na wykończeniu, mimo, że krótko go używam. Posiada dwa odcienie: beżowy i zielony, do zamaskowania zaczerwienień. Konsystencja trochę toporna, ale z odrobiną cierpliwości da się coś wykrzesać. Korektor przeciętny, ale w miarę go lubię.




Miałyście coś z mojej recenzji? :)

niedziela, 12 października 2014

Mini recenzje: kosmetyki dla dłoni od Superkoszyk.pl

Mini recenzje: kosmetyki dla dłoni od Superkoszyk.pl

Hej :) Dzisiaj zapraszam Was na zbiór recenzji kosmetyków z paczki od superkoszyk, które zostały mi jeszcze do zrecenzowania. W skład "fantastycznej" czwórki wchodzą: krem do rąk oraz wazelina Ziaja, mydełko i zmywacz(dwa zwyklaczki, recenzja będzie naprawdę bardzo krótka). Zapraszam:)

Zmywacz bezacetonowy z olejkiem z wiesiołka


Moja Opinia:
Zmywacz kosztuje około 2zł za 50ml. Jest w szklanej buteleczce z czerwoną zakrętką.Najzwyklejszy zmywacz, który jednak minimalnie wysusza paznokcie, ale za to porządnie zmywa. Mało wydajny, zużywa się migiem. Okropnie śmierdzi, jak każdy tego typu kosmetyk.



Attis mydełko do rąk


Mydełko jest malutkie, kosztuje około 70 groszy. Idealne na kilkudniowe wyjazdy. Spotykałam go też w różnych hotelach. 
Przyjemnie pachniało, dobrze myło. Nie wiem, co jeszcze mogłabym o nim napisać. Na pewno nie nawilżało, ale też nie wysuszało. Mało wydajne

Wazelina biała Ziaja


Moja  Opinia:
Wazelinę można kupić wszędzie w cenie ok 2-3zł. Dla mnie to przede wszystkim kosmetyk wielozadaniowy. Stosuję go do ust(na mróz, spierzchnięcia, żeby dodać blasku), na suche kolana/łokcie(gruba warstwa sprawdza się znakomicie) i na dłonie(wspaniale nawilża). Można ją stosować także na rzęsy, ale ja na nie stosuję odzywkę Bodetko Lash, o której Wam niedługo opowiem.  Nie ma koloru ani zapachu. Pudełeczko, jest małe i bardzo praktyczne słoiczek ułatwia kompletne wykorzystanie produktu :)
Jest bardzo wydajna, moje pierwsze opakowanie używałam 2 lata. 
Na jej bazie tworzę również własne pomadki i błyszczyki :) Niezastąpiona!



Krem do rąk Ziaja z ceramidami i koncentratem lipidowym

 
Krem można kupić m.in w sklepie Ziaja w cenie ok. 4zł za 100ml.

Moja Opinia:
Ma nieco straszną nazwę, prawda? :) Na szczęście w samym kremie nie ma nic strasznego. Jest ukryty w miękkiej buteleczce z ładnym ornamentem na środku. Krem jest spory, trochę za duży na moją torebkę. 
Ładnie pacnie,ale zapach nie pozostaje długo na skórze,maksymalnie pół godziny, czasem krócej. Szybko się wchłania, ale mimo nawilżenia, jest krótkodystansowcem. Po kilku godzinach ręce znowu wymagają reanimacji. Zdecydowanie wolę produkty Palmera i Pat&Rub'u, one to potrafią porządnie nawilżyć. Ziaja to zwyklaczek, na "lepsze dni" naszych dłoni, kiedy nie muszą dostać dawki nawilżenia. Ze względu na dość rzadką konsystencję i potrzebę częstego stosowania, wydajność jest kiepska. 





**Zapraszam na FP <KLIK>**
**oraz na Instagram <KLIK>**
Copyright © 2014 Miss-cosmo15 , Blogger