środa, 18 lipca 2012

Recenzja nigdy nie kończącego się kremu Under Twenty

Recenzja nigdy nie kończącego się kremu Under Twenty
Mam nadzieje że dzisiaj będzie ładna pogoda, bo od kilku dni pada deszcz albo jest pochmurno. Szkoda wakacji na taką pogodę! Na szczęście od połowy do końca sierpnia ma być  pięknie i upalnie, a ja akurat wtedy jadę nad morze(za 33 dni!) i mam nadzieję że się opalę!
Na dzisiaj zaplanowałam recenzję kremu do twarzy który jest ze mną już od roku. Zapraszam!

Krem do twarzy Under Twenty "Anti Acne" Krem nawilżająco matujący


Opis od producenta

"Krem nawilżająco - matujący dzięki innowacyjnej kompozycji substancji nawilżająco-matujących (wyciąg z alg i D-pantenol) i substancji działających przeciwtrądzikowo, długotrwale nawilża, matuje bez zatykania porów i reguluje natłuszczanie skóry"

Moja opinia:

Opakowanie: Krem jest w plastikowej, elastycznej tubce, z której łatwo wycisnąć kosmetyk. Otwarcie jest dobre, jednak czasami za dużo mi się z niego wylewało. Napisy na tubce i kartoniku są przejrzyste, kolor tez jest bardzo ładny. Wzgląd graficzny na plus!
Konsystencja: Ma dosyć lekką konsystencję, która bardzo łatwo rozprowadza się po twarzy. Na pierwszy rzut oka zbyt rzadki, ale to tylko pozory :)
Działanie: I tu zaczynają się schody, bo niby ma matować, ale tak naprawdę natłuszcza(!) cerę, która jeszcze gorzej się świeci. Nawilżanie ma dobre, lekko schłodzony przynosi ulgę po męczącej nocy albo dniu. Kompletnie nie daje się pod makijaż, ponieważ jak już mówiłam jest "tłusty". Uważam że nadaje się głównie na noc.  Wbrew zapewnieniu producenta wcale nie zwalczał moich krostek ani ich nie leczył. 
Wydajność: Najlepsza wydajność jaka kiedykolwiek spotkała! Używam go od roku i dopiero dzisiaj się skończył!
Zapach: Delikatny, ledwo wyczuwalny 
Dostępność i Cena: Krem można spotkać w prawie każdej drogerii. Kosztuje około 13 zł za 75ml. 
Podsumowanie: Dobre dla osób nie malujących się i ze skórą suchą, nie potrzebującą matowania.
Ocena: 6/10

wtorek, 17 lipca 2012

Tani a dobry błyszczyk Lovely

Tani a dobry błyszczyk Lovely
Otóż to, tytuł mówi sam za siebie. Nigdy nie lubowałam się w mazidłach do ust, wyjątek stanowiły balsamy. Miałam kilka błyszczyków, ale raczej lądowały w koszu albo na półkach moich przyjaciółek. Kosmetyk Lovely dostałam na urodziny(był nawet w haulu urodzinowym) od mojej koleżanki, która nie wiedziała że takiego rodzaju rzeczy nie lubię. Okej, pomyślałam ze tym razem nigdzie go nie oddam i postanowiłam że przełamie sie do takowych mazidełek. Oczywiście nie uzywam go codziennie, ale juz kilka razy w tygodniu(to sukces!). Postanowiłam zrobic jego recenzję. Oto ona:

Błyszczyk "Be Glamour.Sparkling lip gloss" Lovely




Opakowanie specyfiku jest bezbarwne z białym ornamentem przy zgrzewie.Nazwa napisana jest błyszczącymi literkami, które bardzo mi się podobają(mam słabość do czcionek, haha). Błyszczyk nakładamy pędzelkiem, inaczej niż w większości jego "kolegów". Choć ma fajne zamknięcie, jak się go mocniej przyciśnie może się wylać i zapaskudzić nam kieszeń/torbę. 
Producent napisał że pachnie owocami, a to jest spore nie porozumienie. Błyszczyk pachnie jak syrop na kaszel. Na szczęście zaraz po nałożeniu zapach znika(ufff...). Przyjemnie chłodzi usta, to akurat prawda(idealny na lato). Lekko nawilża. Ja mam go w odcieniu truskawkowym . Smakuje(o dziwo) dobrze. 
Usta po posmarowaniu nim wydają się pełniejsze i są bardzo apetycznie błyszczące. Myślałam że kolor będzie bardziej mocny, ale okazał się transparentny.
Nie jest zbyt trwały, bo po godzinie juz go nie ma.  Jednak na cenę około 6 zł jest dobry. Nie można chcieć rzeczy niemożliwych, prawda?:)
Podsumowanie: Całkiem dobry na co dzień.
Ocena: 6/10

Spóźnione hity maja i czerwca

Spóźnione hity maja i czerwca
Już dawno miałam zrobić ten post, ale nigdy nie miałam czasu. Tak, tak wiem że to trochę dziwne robić ulubieńców maja i czerwca w lipcu, ale.. myślę że to dobry moment. Kosmetyków jest mało, ponieważ naprawdę prawie wszystkie lubię, ale te wykazały się ponad przeciętną umiejętnością "dogadzania" mojej cerze. Zapraszam :)


Hity maja&czerwca


Na początku zacznijmy od pielęgnacji. 

Subtelne mleczko do ciała "Bawełna"- lubię je ze względu na lekka konsystencję i szybkie wchłanianie. Posiada w składzie kwas hialuronowy i alantoinę, ale wybitnie nie nawilża. Za to łagodzi podrażnienia. Nie przywraca jędrności skóry, a szkoda :( Opakowanie jest dla mnie zbyt duże i nie fajnie się otwiera(już kilka razy zdarłam sobie skórę). Zapach jest delikatny, ale zostaje trochę na skórze. Wydajny, dosyć tani(ok., 10 zł za 250ml). Czegóż chcieć więcej?
Naturalne oliwkowe mleczko do demakijażu oczu i oczyszczania twarzy- mleczko fajnie zmywa makijaż, aczkolwiek nie można nałożyć zbyt dużej ilości na wacik, gdyż po przejechaniu powieki będzie Wam się "rozmywać" obraz i pieczenie oczu gwarantowane. Po zmyciu make up'u tym płynem twarz jest nawilżona, miękka w dotyku i oczyszczona. Nie ma mowy o niedoróbkach. Mleczko nie zapycha mnie, natomiast łagodzi podrażnienia. Zapach ma dość intensywny, co całkowicie zaprzecza napis na buteleczce "łagodnie perfumowany". Kosztuje około 8-10 zł za 200 ml. 
Cień do oczu Virtual(Joko) "MONO 043"- śliczny odcień szampana! Cień jest mały, poręczny, łatwo się go otwiera. dotarłam już do spodu i w niedalekim czasie go zdenkuję. Rozświetlam nim miejsce pod brwiami i w kącikach oczu. Świetnie służy mi tez jako baza pod inne cienie.Jest trwały, z bazą wytrzyma 5 godzin, a bez- 3 godziny. Nie wiem ile kosztuje i gdzie go można kupić,ponieważ ten dostałam z wymianki :)
Paletka 10 cieni "Hello Kitty" H&M- nie dajmy się zwieść nazwie słodkiej kici, uważając że to produkt dla dzieci. Otóż te cienie są fantastyczne. Świetna pigmentacja, różnorodność w kolorach, dostępność. Opakowanie jest długie, ma nazwę wspomnianej już "Hello Kitty", jest praktyczne i ładne. Cienie mają satynowe wykończenie i świetnie  nadają się do rozświetlania oczu. Trwałość jest średnia, aczkolwiek można przeżyć. Cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości. 

Pierwszy cień od lewej to Virtual, reszta pochodzi z paletki H&M.

"Jedziemy nad morze-praktyczny poradnik" - cz. 1 Co spakować nad morze do walizki?

Gdy pakuje swoja walizkę zawsze jestem nieco poirytowana. Przez miesiąc robię listy rzeczy do zabrania, ciągle coś skreślam, dopisuje nowe, chodzę kupować coraz to potrzebniejsze rzeczy, których potem nie zabieram. Najlepsze jest to że pakowanie zostawiam sobie na 2 ostatnie dni i to jest koszmar. Pytania egzystencjalne w stylu "Ta bluzka jest ładna, chyba ją wezmę. ale nie, ta pasuje mi jeszcze do spodni.Wezmę obie, albo może nie..". I siedzę na tą walizką i dumam, co by tu wziąć, co będzie potrzebne, itd. Na szczęście w tamtym roku opracowywałam(przez 2 miesiące!) optymalna listę i udało się! Z maleńkimi zgrzytami udało mi się spakować torbę w miarę dobrze. Tak więc zapraszam do przeczytania moich wywodów na temat pakowania ciuchów i kosmetyków :) a razie podam tylko kosmetyki, po południu zamieszczę ciuchy :)
P.S. To jest jedna z 7 odsłon cyklu "Jedziemy nad morze-praktyczny poradnik"
P.S.S. Piszę spis rzeczy na 10 dni!


Kosmetyki

No cóż, kosmetyki to bardzo ważna rzecz w walizce prawie każdej kobiety. Oczywiście ja też zabieram trochę bagażu kosmetycznego, ale uważam na to żeby nie było go za wiele. Przecież jadę wypoczywać a nie smarować się kremami przez cały dzień. Na początku rozpracujemy kolorówkę.

Kolorówka

1. Wodoodporna mascara - uważam że lekko posmarowane rzęsy "otwierają oko" i cała twarz ogólnie lepiej wygląda. Możemy kupić sobie kolorowy tusz, np. różowy.W końcu są wakacje i można poszaleć
2. Eyeliner- Nie wiem jak u Was, ale to mój niezbędnik. Najbardziej lubię te w żelu, szczególnie te z Essence. Wybierzmy w czarnym kolorze albo kolorowy. Oczywiście tylko wodoodporny
3. Kolorowa kredka do oczu- Dobrana pod kolor oczu  fajnie "podbije" ich kolor. Poza tym można rozetrzeć ją na powiece i uzyskać cień! Oczywiście nie może poddać się działaniom wody :)
4. Puder/podkład- ja z nich rezygnuję, ale jeżeli już musicie mieć coś z tego to polecam mineralne z filtrem. nie tworzą ciężkiej maski i pozwalają skórze oddychać.
5. Wodoodporny bronzer- Przyda się do konturowania twarzy i jako cienie do oczu. Można także skruszyć kawałek i dodać trochę balsamu do ciała. Uzyskamy wtedy krem brązujący i możemy np. nałożyć go na dekolt żeby ładnie błyszczał.
6. Rozświetlacz(w płynie albo w pudrze)- ładnie podkreśli opaleniznę.
7. Pędzel do pudru/bronzera/pęseta- przydatne narzędzia. Resztę zrobimy palcami :)
8. Korektor do twarzy- przydatny na pryszcze niespodzianki. Ponadto zmieszany z kremem Nivea i kawałkiem pokruszonego pudru bądź bronzera, służy jako baza pod kredkę.

Pielęgnacja

  1. Krem do opalania- must have, bez niego nawet nie wybierajmy się na plażę. Wybierajmy faktor zgodnie z fototypem naszej cery, żeby nie było przykrych niespodzianek. Oczywiście jeżeli mamy w zamiarze się kąpać, wybierzmy ten wodoodporny(ale po wyjściu z wody i tak musimy się posmarować ponownie) 
  2. Produkt typu 3w1- czyli maseczka, żel i peeling w jednym. To bardzo praktyczne rozwiązanie, żeby nie brać aż trzech kosmetyków.Polecam "trójkę" Garniera. 
  3. Tonik- uważam że jest niezbędny, ponieważ przywraca pH skórze. Poza tym to mój stały element pielęgnacji. Żeby było go mniej, przelewam go do małego pojemniczka.
  4. Krem do twarzy- najlepiej z faktorem. Krem do twarzy jest niezbędny do utrzymania skóry nawilżonej i jędrnej na wakacjach więc trzeba zrobić dla niego miejsce w kosmetyczce. Wybierajmy jednak kremy w tubkach, słoiczki są bardzo ciężkie.
  5. Woda termalna- bardzo przydatna, kiedy chcemy się schłodzić i nie zepsuć sobie makijażu. Poza tym fajnie nawilża. Miniaturka z pewnością wystarczy
  6. Krem po opalaniu- on umie przyjemnie chłodzić :) wieczorem może zastąpić nam balsam do ciała. Ukoi spalona skórę i porządnie ja nawilży.
  7. Balsam do ciała- może być zastąpiony przez krem po opalaniu, chociaż ja wolę mieć to i to :) Używam go także zamiast kremu do stóp i do rąk. Balsam przelewam do małej buteleczki, bo kto chce targać 2 litrową tubę?
  8. Coś do depilacji-  z tego względu ze nie depiluje się laserowo ani woskiem, biorę ze sobą 1-2 maszynki. Zamiast pianki użyję żelu pod prysznic.
  9. Żel pod prysznic- to tez must have.Chyba nie chcesz śmierdzieć, prawda? Wybierz jakąś miniaturkę, albo przelej swój żel do innego opakowania.
  10. Dezodorant- kolejny must have.Najlepiej wybierz miniaturkę, będzie lżejsza. 
  11. Chusteczki do demakijażu- wygodne, bo można zmywać nimi make up, a także myc ręce i odświeżać twarz. 
  12. Szampon do włosów- myc głowę czymś trzeba :)
  13. Odżywka do włosów- jakaś lekka odżywka, która nawilży nasze włosy po zetknięciu z morską woda i piaskiem. 
  14. Wazelina- nabłyszczy nasze usta, nawilży suche partie ciała, zdyscyplinuje brwi. Nie oceniona. 
  15. Maść cynkowa- coś na pryszcze-niespodzianki(dosyć niemiłe).Poza tym dobra na otarcia.
  16. Waciki/patyczki- bardzo potrzebne dodatki :)
  17. Krem Nivea- tak jak wazelina, wszechstronny krem. Ważny w kosmetyczce :)

Jak widzicie jest tego trochę, ale ie zaduzo. nie zabieram żadnych cieni, perfum, kremów do rąk, itd. nie rozdrabniam się po prostu. 

Ubrania

Bielizna

1. 10 par majtek- zawsze biorę tyle majtek, ile dni trwa wyjazd. Wolę wziąć więcej niż potem kupować u Chińczyków :)
2. 2 pary staników- jeden bardotka, a drugi normalny. Jeżeli chcesz to weź więcej, mi tyle starcza. 
3. 1-2 podkoszulki- w razie zimnej pogody warto mieć coś co założymy pod ubranie
4. 3 pary skarpetek- najlepiej 1 para normalnych a dwie cieniutkie- pod koniec urlopu bez żalu je wyrzucimy.
5. 2-3 stroje kąpielowe- lepiej mieć więcej w razie jakiejś awarii

"Góra" 

  1.   5-6 bluzek z krótkim rękawem- uniwersalne bluzki do wszystkiego, dlatego wolę mieć ich więcej, w razie jakiegoś poplamienia, albo coś. 
  2. 3-4 bluzki na ramiączka- na ciepłe dni, idealne!
  3. 1-2 bluzki z długim rękawem- jeżeli wolisz weź więcej, ja uważam że to optymalna ilość. 
  4. kardigan- w sam raz na chłodniejsze wieczory.Najlepiej w jakimś uniwersalnym kolorze
  5. Ciepła bluza- dobra na chłodne dni.
  6. Płaszcz przeciwdeszczowy- must have nad morze. Tam czasami ostro pada, a chyba nie jedziemy siedzieć w pensjonacie, prawda?
  7. 3 sukienki- mała biała i mała czarna, do miksowania z eleganckimi rzeczami + jedna sportowa do bluz i spodni.
  8. Tunika- na kostium plażowy albo do szortów.
  9. Marynarka- coś eleganckiego musi być!

"Dół"

  1. 1-2 pary legginsów - uwielbiam je nosić, więc i w bagażu znajdą miejsce
  2. 1 para długich spodni- nigdy nie nosiłam więcej, niż jedną parę. Jeżeli będzie mi potrzebna, najwyżej kupię :)
  3. 3 pary krótkich spodenek - trzeba opalić sobie nogi, a szorty się do tego idealnie nadadzą
  4. 2 spódnice- jedna typowo wakacyjna, druga elegancka
  5. Rajstopy- czarne, kryjące.

Buty

  1. 2 pary klapek- jedne pod prysznic, drugie na plażę. Jeżeli wolisz możesz mieć jedne do tych dwóch rzeczy.
  2. Trampki/tenisówki/buty sportowe-  na długie wędrówki w sam raz
  3. 2 pary sandałów- jedna eleganckie, drugie sportowe. 

Dodatki

  1. Kilka sztuk biżuterii- Najlepiej nie brać drogich łańcuszków, pierścionków. Warto postawić na kolorowe bransolety i długie wisiorki. 
  2. Gumki, spinki do włosów- jeżeli masz długie włosy musisz je wziąć
  3. Kapelusz/czapka/chusta/ - ogólnie coś na głowę, chyba że chcesz spędzić urlop na ostry dyżurze
  4. Ciepła chusta- jako osłona przed wiatrem
  5. Okulary przeciw słoneczne- must have na plażę. 
  6. Pasek- ładnie zbierze tunikę na biodrach, utrzyma spodnie, itd. 
  7. 2-3 torebki- jedna na plażę, jakaś mała na spacer i jedna wyjściowa
wszystkie ubrania, powinny być do siebie dobrane pod względem kolorów. Po co brać np. różowa koszulę, która do niczego nam nie pasuje. Pakując walizkę, wymyślajmy stylizacje, które możemy zestawić tymi ubraniami. Możecie je także zapisać i włożyć do walizki. 

Dzisiaj szykuje jeszcze dwa posty, więc zapraszam :)))

poniedziałek, 16 lipca 2012

Poniedziałkowe ocenianie brązera

Poniedziałkowe ocenianie brązera
No cóż, mam jeszcze dzisiaj  dla Was obiecaną recenzje pudru brązującego z Essence. Na pewno już czytałyście jego recenzję(swojego czasu był popularny) ale dwie opinie są lepsze od jednej :)
P.S. Wczoraj nie było postu bo wyjechałam na cały dzień do babci.
Nadrobię to dziewczyny :)

Puder brazujący "New League"

Brązer prezentuje się dość elegancko, bardzo minimalistycznie. Pudełeczko jest przezroczyste w białe napisy. Szybko się rysuje. Otwarcie jest solidne i puder nam się w torebce nie wysypie (wypróbowane!).
Z tyłu mamy jak zawsze opis produktu i skład. Ja na razie nie umiem czytać składów(ale postanowiłam się nauczyć), ale zamieszczam fotkę spodu dla koleżanek-analityczek :)

 W środku znajdujemy takie "puzzle" w różnych kolorach. Jeżeli chcemy nałożyć brązerek  bierzemy pędzel i "szuramy" nim po "puzzlach". Ładny odcień gwarantowany. Plusem jest to że nie robi się pomarańczowy i jest w miarę jasny. Obecność oddzielnych kolorów umożliwia nam także ciekawe modelowanie oka pudrem.
Kosmetyk ma delikatny zapach jak większość produktów tego typu. Jest matowy(i za to go uwielbiam) i wytrzymuje na policzkach całkiem długo(około 5 godzin). Bardzo go lubię, ale ponownie nie kupię, ponieważ jest z limitowanki, co wiąże się z szybkim wykupowaniem i nie dostępnością. Poniżej macie fotki poszczególnych odcieni i "po ich zmieszaniu".




Podsumowanie: Produkt dobry do modelowania twarzy i oczu.
Ocena ogólna: 8/10

potem uaktualnię strony o recenzjach :)



Copyright © 2014 Miss-cosmo15 , Blogger